Search
  • Studio 36m2

Projekt koncepcyjny mieszkania 53m2

Tym postem chciałabym rozpocząć coś w rodzaju cyklu postów o projektach. Wiem, że niektóre z moich projektów podobają się bardziej, inne mniej, ale prawie zawsze pojawia się sporo pytań. Skąd meble, jaka była powierzchnia danego pomieszczenia itp. Stwierdziłam, że taki dłuższy opis projektu nie tylko odpowie na często zadawane pytania, ale też pozwoli Wam spojrzeć na każdy projekt trochę inaczej.

Będziecie mogli zobaczyć całość, dowiedzieć się dlaczego niektóre rozwiązania zostały zastosowane, a także zobaczycie pracę projektanta wnętrz z trochę innej strony, a także poznacie historie moich projektów. A uwierzcie - każdy mój Klient jest inny, każdy ma inne oczekiwania, każdy marzy o innym wnętrzu, ale łączy ich zawsze jedno - chcą mieszkać w pięknym Domu, który jest stworzony zarówno przeze mnie, jak i przez nich samych.

Na pierwszy ogień idzie projekt, który, jak przypuszczałam na początku jest dość specyficzny i zapewne wielu osobom się nie spodoba, bo zdecydowanie jest inny. Nie ma tu rozwiązań których oczekuje większość moich Klientów. Jest dość surowy, utrzymany w jednym stylu, ale zarazem daje możliwość modyfikacji, jeżeli Inwestorzy stwierdzą po latach, że chcieliby wszystko zmienić. Można powiedzieć, że jest on czystą kartką, która daje mieszkańcom możliwość na dołożenie dużo od siebie. Okazało się, że bardzo się myliłam - ten projekt przyniósł mi zadziwiającą ilość zapytań, próśb o oferty oraz nowych projektów.

O jakim projekcie mowa:

O niepozornym mieszkaniu o powierzchni 53m2 na warszawskim Ursynowie.


Planowałam opisać tu cały projekt, ale byłby to zdecydowanie baaardzo długi wpis, więc dziś skupimy się na części dziennej.


Początek współpracy wyglądał jak zawsze - zapytanie o ofertę, informacja o tym co miałoby być zmienione. Wiedziałam, że jadę do mieszkania w bloku, wiedziałam jaką ma powierzchnię, oraz, że coś trzeba z nim zrobić i nie wiadomo, czy się da. Przyjechałam na spotkanie i w sumie nie byłoby w tym spotkaniu nic, co odróżniałoby je od typowego spotkania, ale rzucało się w oczy to, że w mieszkaniu było bardzo dużo przepięknych mebli w stylu vintage. Niektóre z nich były naprawdę stare, a niektóre nowe, markowe, ale bardzo pasujące do pozostałych. Było mnóstwo książek i nie było telewizora (co nadal zdarza się rzadko, ale przyznaję, że już coraz częściej). Do tego wszystkiego nie pasowało samo mieszkanie. Było urządzone typowo w stylu wczesnych lat 2000.


Widać było, że Inwestorka zna się na wnętrzach, doskonale zna niszowe marki, pasjami czyta zagraniczne wnętrzarskie magazyny. Miała pomysł na to mieszkanie - nie ukrywam, że jej wizja odegrała w tym projekcie ogromną rolę. Jednak bardzo często jest tak, że nawet jak ktoś zna się na wnętrzach - trudno mu zmienić wnętrze mieszkania w którym mieszka od wielu lat. Po prostu zna je od podszewki, przebywa w nim codziennie i ciężko mu wyobrazić sobie, że tych kilka ścian mogłoby wyglądać inaczej.


Mieszkanie przed zmianami wyglądało tak:


Składa się z:

  1. dużego pokoju 20,03m2

  2. holu 8,41m2

  3. kuchni 8,59m2

  4. sypialni 11,69m2

  5. wc 1,37m2

  6. łazienki 2,55m2

Łącznie: ok 53 m2


Naszym zadaniem było podzielenie dużego pokoju na dwa oddzielne pokoje dziecięce, oraz otwarcie części dziennej z zachowaniem oddzielnej sypialni. Trzeba było więc stworzyć z dwóch pokoi z kuchnią - 3 pokoje z otwartą strefą dzienną. W każdym pokoju miała się znaleźć duża szafa, a w części dziennej stół oraz malutki kącik do czytania. Strefa dzienna jest tu dość specyficzna - nie ma sofy, nie ma telewizora. Zastąpione zostały one przez rozkładaną sofę w sypialni/salonie oraz rzutnik, który być może się tam znajdzie. Tutaj najważniejszy był stół i otwarta przestrzeń.


Zaczęliśmy od układów funkcjonalnych, których było 5. Wybrany został ten (z niewielkimi zmianami - fotele zastąpiliśmy jednym fotelem ze stolikiem pomocniczym pod ścianą, a w sypialni szafa znalazła się na ścianie na wprost okien (tak była obecnie). Zostało też zwężone wejście do sypialni. Zmieniliśmy również umiejscowienie zlewu w kuchni.

KUCHNIA I CZĘŚĆ DZIENNA


Tutaj zaczyna się cały projekt. W tym mieszkaniu nie ma już holu, przedpokoju, wiatrołapu. Wchodzimy na otartą przestrzeń.

Problemem było to, że w tej otwartej przestrzeni mamy tylko jedno okno - kuchenne. Musieliśmy więc zadbać o to, żeby znalazło się tu jak najwięcej światła. Dlatego zastosowaliśmy przeszklenia nad drzwiami (które oprócz tego, że doświetlają część dzienną, sprawiają, że pomieszczenie staje się optycznie wyższe) oraz duże, przeszklone drzwi do sypialni, które po rozsunięciu pozwolą optycznie połączyć te dwie strefy i stworzyć z sypialni mini salon. Aby odczarować warszawski blok i zmienić go trochę w kamienicę, zastosowaliśmy dekoracyjne listwy przysufitowe oraz wysokie, dekoracyjne listwy przypodłogowe.


Po lewej stronie od wejścia znajduje się pojemna szafa, o gładkich białych frontach, a po prawej wieszak Balls (który był już na wyposażeniu mieszkania).


Na wprost od wejścia jest "kącik" do czytania, napicia się kawy lub wina. Fotel, który nam kojarzy się z PRL idealnie wpasował się w to miejsce.


Następnie mamy niewielki przedpokoik prowadzący do wc i łazienki (których układ pozostał bez zmian). Znalazło się w nim miejsce na pralkę i suszarkę - są schowane w szafie o frontach z drzwi ażurowych. Nad kredensem zawisło piękne, ogromne lustro w złotej ramie, które jest własnością Inwestorów.


Głównym punktem tego pomieszczenia jest lampa HK Living w rozmiarze L. Tak naprawdę była ona główną inspiracją dla tego projektu ;)


Pod lampą stanął piękny, stary, okrągły stół, a do niego dostawiliśmy krzesła "wishbone"




Za stołem stanął pojemny regał na książki, który został wbudowany w ścianę i zakończony listwą przysufitową.

Obok regału zaczyna się strefa kuchni. Na pierwszy rzut idzie pojemna szafka/ spiżarka z wysokimi, prostymi drzwiami. Płynnie przechodzi ona w zabudowę nad lodówką. Lodówka pozostała wolnostojąca i jest to lodówka, którą obecnie mają mieszkańcy tego mieszkania. Wyszli oni z założenia, że jest dobra i nie ma po co jej teraz zmieniać, a jak kiedyś zechcą ją zmienić - chcą mieć możliwość wyboru jej wyglądu i funkcjonalności.

Nad płytą indukcyjną znajduje się okap. Miał być prosty, wręcz niewidzialny, dlatego po prostu zabudowaliśmy zwykły okap podszafkowy :) Obok zawisła metalowa półka z ikei.

Blaty oświetlają wiszące, betonowe lampy. Zapewne widzicie różnicę w wysokości blatów? W kuchni mamy okno, które zaczyna się na wysokości 85 cm od podłogi. Nadal jest to dopuszczalna wysokość blatu, ale mieszkańcy przyzwyczajeni się do wysokości ok 95 cm (tak, ikea ;)) dlatego postanowiliśmy blat na którym jest płyta i zlew pozostawić na wysokości ok 90 cm, a blat "roboczy" obniżyć tak, aby wszedł pod okno. Stąd ta zmiana z układu funkcjonalnego - tam zlew umieszczony był pod oknem. Fronty szafek kuchennych są białe, beż żadnych zdobień. Blat drewniany. Gałki na wizualizacji są trochę inne od tych docelowych. W rzeczywistości znajdą się tu gałki dębowe Flower Bud od skandynawskieuchwyty.pl


Płytki nad blatem to najprostsze białe płytki z grafitową fugą. W pierwszej wersji występowały w butelkowej zieleni, ale ta zmiana była moim zdaniem dobrą decyzją. Całość jest prosta i funkcjonalna. Jest tu tylko to, co niezbędne, ale jednocześnie moim zdaniem niczego nie brakuje. Zdecydowanie nie jest to mieszkanie dla każdego i to właśnie jest w mojej pracy cudowne - tworzymy wnętrza, które są w 100% dopasowane do osób, które będą w nich mieszkały. Urządzając własny dom, lub mieszkanie pamiętajcie o tym, że to Wy będziecie w nich mieszkać, to Wy będziecie codziennie żyć z tymi meblami, kolorami. Dlatego właśnie najważniejsze jest to, żebyście Wy czuli się w tych wnętrzach dobrze. Chociaż przyznam, że w takim wnętrzu ja też czułabym się świetnie ;)







42 views
BE IN 
TOUCH

STUDIO 36M2 ANNA HALABIS

600 389 208

STUDIO36M2@GMAIL.COM

© 2023 by Architects. Proudly created with Wix.com

  • White Facebook Icon
  • White Instagram Icon